Tak oto poraz pierwszy w życiu przekroczyłem wschodnią granicę Polski.
Na tyle skutecznie, że odrazu wyladowałem 500 km od granicy z Chinami czyli w Kazachstanie.
Zagrałem tam małą prezentację dla Rotosound połączoną z warsztatami.
Było bardzo miło ,a gościnność Kazachów jest wielka. Firma Samat Show która zaprosiła mnie do miasta Almaty to mili i bardzo profesjonalni ludzie. Po pokazie oczywiście wylądowaliśmy w klubie muzycznym, gdzie słuchając muzyki na żywo w znakomitym wykonaniu lokalnych zespołów wznieśliśmy kilka toastów za przyjaźń i muzykę. Odbyło sie tez małe jam session, w którym oczywiscie brałem czynny udział. Wszystko powiodło sie dzięki pomocy Pani Ani z polskiej ambasady, która tłumaczyła mój wykład o graniu na basie na strunach Rotosound.
Spasjba!
Kazachstan to piękny kraj, a wielka gościnność Kazachów przyprawia o ból głowy na następny dzień... Nie dziwięsie panu prezydentowi Kwaśniewskiemu :)
PS:Dziękuję Oksanie za foty!













