| Krzysztof Patocki Perkusista zespołu Kasi Kowalskiej. Tylko on gra dłużej z Kowalską niż ja... Poznałem go w 1996 roku i już był absolutnym zawodowcem, a wciąż się rozwija. Nie widzieliśmy się dwa lata i postęp, jaki się dokonał w jego graniu przytłoczył mnie totalnie. Pytanie jest tylko jedno - co będzie dalej? Kiedyś za sobą nie przepadaliśmy, ale teraz nie wyobrażam sobie innego pałkera u Kaśki. |
| Piotr Boimski Jego charakterystyka - polski odpowiednik generała Pattona: potrafi doskonale zaplanować strategię wyjazdu, atak na scenę i szybką ewakuację. Takt, umiar, elegancja i kompetencja - to jego motto! Zdecydowanie jest to odpowiedni człowiek na odpowiednim stanowisku. Kiedyś, kiedy jeszcze nie był managerem Kaśki Kowalskiej był na koncercie Hołdysa w Sali Kongresowej i po solówce, którą tam zagrałem obiecał mi że zawsze, kiedy będziemy się spotykać będzie mi stawiał drinka. Nie przewidział biedaczek tego, że będziemy razem pracować... Dziś jest mi winien jakieś 10.000 drinków. Procent rośnie... Ostatnio odkryłem, że Piotrek w poprzednim wcieleniu był setnikiem legionów rzymskich i nazywał się Petronius Boimus. |
| Krzysztof Ścierański Kiedy Krzysztof wydał swój pierwszy solowy album, to ja kupiłem sobie swoją pierwszą basówkę. Czyli zaczynaliśmy razem :) W mojej ocenie to największy polski basista, ponieważ w tym kraju każdy, kto bierze do ręki gitarę basową jest w jakiś sposób napiętnowany Ścierańskim. To człowiek który pierwszy w tym kraju przedstawił gitarę basową jako instrument solowy. Do dzisiaj mówię do niego "wujku". To taki szacuneczek, żadnych jaj. Od lat wygląda tak samo, a gra - niestety - coraz lepiej. Choć wydaje się zawsze, że lepiej już nie można. |
| Ryszard Sygitowicz Pierwszy raz z Ryśkiem zetknąłem się będąc małym dzieciakiem, kiedy razem z Krzyśkiem Ścierańskim nagrali piosenkę której tytułu nie pamiętam, ale w refrenie miała O-la-la-o-li, o-la-la-o-le, jak kolorowo i wesoło wkoło żyje się, a na teledysku Sygitowicz i Ścierański doili krowę. Tak naprawdę Sygita poznałem w tym samym roku i w tym samym klubie co Natalię |
| Marcin Nowakowski Pilichowski i Nowakowski to dwa największe łapserdaki branżowe... Znakomity saksofonista. Ma lepszy samochód niż ja! |
| Piotr Żaczek Bardzo miły i sympatyczny, bardzo się lubimy. Każdy gra jak umie... Żartuję! Świetny facet, nie wkładam cukru. Po prostu podziwiam jego grę. Polecam płytę Polucjantów na której można usłyszeć Piotra. Szkoda, że wydawnictwa nie pokusiły się o próbę szerszego promowania tego typu kapel - nie wiedzą, jaka siła drzemie w tych zespołach. Najważniejsza u muzyków jest ich identyfikacja, a ja myślę, że poznałbym go po jego solówkach. |
| Paweł Zachanowicz Spotyka ślepy królik ślepego węża. Wąż go oplata, maca go, maca i mówi: masz futerko, długie uszy, zimny nosek i malutki ogonek - jesteś królikiem! Tak! - mówi królik. To zgadnij, kim ja jestem - zachęca go wąż. Królik maca węża dość dokładnie i mówi: Jesteś oślizgły, zimny i nie masz uszu - jesteś akustykiem! Żarty żartami, ale kiedy Paweł stoi z przodu to jestem pewien, że będzie dobrze pod sceną. |
| Zbyszek Hołdys Zaraził mnie hołdysizmem, co objawia się sposobem myślenia o sobie, o swojej muzyce, o branży, o sztuce. Z nim chyba najwięcej godzin przegadałem. Nigdy w życiu nie przypuszczałem, że będę sobie zadawał tyle pytań ile zacząłem sobie zadawać i robić trudu z dociekaniem prawdy po poznaniu Hołdysa. Świetny koleś; myślę, że jesteśmy przyjaciółmi - i tyle. |
| Kasia Kowalska Jak Pan Bóg lepił ludzi, to glinę na nas wziął z jednej garści. Rozumiemy się doskonale, jesteśmy przyjaciółmi. Nikt nie uśmiecha się tak często jak Kowalska... Uwielbiam na nią mówić "Promyczku". Kiedyś przyjechała do Stanów, a ja już tam na nią czekałem. Organizatorzy chcieli zapewnić super przyjęcie - zamówili dwóch chłopaków z Harleyami, obwozili ją po okolicy, kręcili podczas jazdy na video - ekstra pogoda, czad - dzień dobry, Ameryko. Przyjeżdżam nieco spóźniony, a ona z miną taką, jakby mnie miała zaraz zabić mówi: Cześć. Co tak późno?! Ogólnie - entuzjazm trzeba z niej wymuszać dowolnymi metodami: od kar cielesnych po cukierki. |
| Wojtek Morawski Facet z którym spotykam się czasem bardzo rzadko - ostatnio na przykład nie widzieliśmy się przez dwa lata, wcześniej widywaliśmy się u Hołdysa. Mogę o nim powiedzieć, że jest moim przyjacielem pomimo tego, że nie spędziliśmy ze sobą w sumie zbyt wiele czasu. Bardzo niesamowita postać - jeśli ktoś ma okazję spotkać go na ulicy to niech zrobi wszystko, żeby mógł z nim pogadać choćby przez pięć minut. Będzie bogatszy. On, nie Morawiec... |
| Marek Raduli Poznałem go podczas grania z Janem Bo na stadionie w Lublinie, on grał wtedy z Bajmem. Postanowiliśmy wtedy zrobić wspólne demo głownie z jego utworów. Potem dzięki temu, że Ścierański nie mógł grać z Łobaszewską i wysłał mnie na zastępstwo poznałem Marka Radulego i Zbyszka Lewandowskiego. Przykład złotych myśli Marka: nawet jeśli gramy dla kilku osób to Marek mówi - jak cię widzą, tak cię słyszą... i zmienia koszulkę na lepszą, zakłada ładniejsze buty. To on również uświadomił mi, że najlepszym lekarstwem na kaca jest zjedzenie kilku zup. Kiedyś spędziliśmy całą noc w samochodzie Łada Samara zaparkowanym pod klubem Pinokio w Szczecinie. Było zimno, a my opowiedzieliśmy sobie w tym czasie całe swoje życie. Siedzieliśmy tam tylko dlatego, że nie wiedzieliśmy, w którym hotelu mamy zarezerwowane pokoje. Rano okazało się, że wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy, gdzie czekało ciepłe wyrko. |
| Funky Filon To bardzo dziwny człowiek... Zbuntowany i poukładany. Jedyny raper jakiego znam, który wie o muzyce tyle co ja – albo i więcej. Absolwent średniej szkoły muzycznej w klasie perkusji – nie wyobrażałem sobie nikogo innego, kto mógłby zapowiedzieć pojedynek perkusistów w utworze Johny Pulpo na mojej najnowszej płycie. Nie mamy problemów w dogadywaniu się co do frazowania, podziałów itd. Posiada wspaniałą zdolność scratchowania, co czyni go wybitnie ciekawą postacią. Artystycznie człowiek nieobliczalny, w życiu prywatnym – konkretny i bardzo treściwy. Podczas trasy Autoportret tak się złożyło, że mieszkaliśmy w jednym pokoju hotelowym, i tam mu dałem ksywkę Składak - nikt z taką precyzją nie składa swoich ciuchów jak on. Bardzo się cieszę, że pozyskałem go do swego zespołu oraz z tego, że stało się to zanim zagrał na płycie Natalii czy nagrał swój solowy album. Mam w związku z tym poczucie, że dołożyłem swoje pięć groszy do tego, żeby zaistniał na scenie muzycznej. |
| Tomek Łosowski Bardzo wyjątkowy perkusista, bardzo wyjątkowa osobowość. Gość, który nie potrafi skłamać – nawet jeśli zaszkodzi to komuś z jego przyjaciół, rodziny czy jemu samemu. Bardzo rodzinny, umie znaleźć dystans między dążeniem do kariery a rodziną – żonę i córkę stawia na pierwszym miejscu. Jest to człowiek stworzony do grania na bębnach: ma taką fizjonomię, charakter, sposób pojmowania świata. Niezwykle muzykalny – jego pierwsza płyta będzie katechizmem dla perkusistów na długie, długie lata. Żałuję, że mieszkamy od siebie tak daleko – Tomek mieszka w Trójmieście, ja – w Warszawie. Na pewno pracowalibyśmy ze sobą o wiele więcej, gdyby nie to. W jego graniu jest coś absolutnie nieobliczalnego. Kiedy gra swoje solówki, to wygrywa w nich rzeczy, których sam nie jest w stanie skontrolować, daje się ponieść graniu, ale cały czas kontroluje frazę i spada jak kot na cztery łapy. więcej o Tomku: http://tlosowski.republika.pl/ |
| Natalia Kukulska Poznaliśmy się w 1993 roku w największym polskim mieście na świecie - Chicago, w klubie Cardinal. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że będziemy razem pracować... Los zetknął nas ponownie w momencie, kiedy Natalia rezygnowała ze swojego pierwszego składu (w większości Sixteen) i mogła dysponować mną i muzykami mojego zespołu. Było miło, sympatycznie i jest tak do tej pory. Ma syndrom sidemana - nie potrafi usiedzieć spokojnie, ciągle ją do czegoś ciągnie, lubi koncertować. Daje to muzykom z nią pracującym spokój i pewność pracy. Nawet w siódmym miesiącu ciąży koncertowała! Dobrze sprzedana płyta to dla niej nie wszystko... Po prostu lubi się spocić przy pracy. |
| Michał Dąbrówka Niespotykanie spokojny facet. uważam go za jednego z najlepszych perkusistów w Europie, gra mi się z nim świetnie, dokładnie wiemy, o co nam chodzi, nie musimy na siebie patrzeć podczas grania. |