Montujemy zespół
Umiemy już grać na basie kilka prostych melodyjek i zaczynamy zbierać skład, który stworzy ładne tło dla naszego talentu. Muzycy, z którymi się wiążemy poqinni być niestety skłonni do poświęceń - przede wszystkim muszą mieć własne instrumenty.
Jeśli ich nie mają - nie będą ćwiczyć, czyli nie będą nas poważnie traktować. Muzyk bez instrumentu to zakała zespołu, która wszystkich ciągnie do dołu. Wszyscy spotykamy się regularnie, ćwiczymy w domu to, co będzie potrzebne na próbach. Warto grać więcej i częściej z perkusistą - zwłaszcza z metronomem.
Ważne jest nagrywanie na próbach wszystkiego tego, co gramy. Potem na zimno oceniamy i analizujemy, co zostało zagrane bardzo źle, a co tylko źle. Nie należy unikać grania kawałków innych kapel, nie ma się czego wstydzić. To wiele wnosi do zrozumienia pewnych reguł, którymi rządzi się muzyka - aranżowania, funkcji instrumentów w utworze. Ważne jest więc zarówno jak coś zostało zagrane, ale też dlaczego właśnie tak.
Diabeł tkwi w szczegółach
Mając 16 lat grałem w zespole Pumex, mieliśmy wokalistę o ksywie Seler. I Seler spisał sobie kiedyś nieuważnie słowa do piosenki. Zamiast szedłeś zieloną aleją śpiewał szłe-eś zieloną aleją, bo sylaby mu się nie zgadzały. Warto się też na przykład stroić... Jeśli kupiliśmy metronom i nie stać nas na tuner, to trzeba zmusić do zakupu gitarzystę. Warto pochodzić sobie do jakiegoś ogniska muzycznego - podszkolimy sobie słuch, liźniemy nieco teorii muzycznej. Skutki widać od razu - już nie kostką prosto na okrętala, ale dowiemy się co to jest gama, koło kwintowe i parę innych tego typu historii, które są bardzo ważne.
Nutki...
Kwity warto umieć czytać - to pomaga w rozwoju. Wprawdzie nowomodny wynalazek jakim jest tabulatura pozwala się bez tego obejść. I choć jest wielu muzyków, którzy nie czytają nut (sam mam z tym poważne kłopoty), to polecam - to z pewnością w niczym nam nie przeszkodzi.
Sala prób
Warto mieć stałe miejsce na próby - nawet, jeśli wiąże się to z kosztami. W ostateczności możemy sobie zaadaptować garaż czy piwnicę, jeśli sąsiedzi nas nie zlinczują. Istotna jest tu dostępność pomieszczenia - im częściej ćwiczymy, tym lepiej. Najlepiej już zacząć zbierać opakowania od jajek (kartonowe wytłoczki) do wyklejania ścian - to najtańszy sposób na poprawienie akustyki pomieszczenia. Można to zrobić kocami czy innymi ciężkimi materiałami użytymi w charakterze kotar, ale dość szybko mogą zacząć śmierdzieć.
Nie zapraszamy gości na próby - zwłaszcza swoich dziewczyn. Jeżeli jakimś cudem już mamy grono fanów, to można na przykład dwa razy w miesiącu robić próby otwarte dla publiki - kupujemy piwko (bezalkoholowe), zapraszamy dziewczyny, kąpiemy się, używamy wody po goleniu ojca (byleby nie był to Wars - to może zniweczyć cały plan), ubieramy się galowo. po zagraniu wszystkich trzech kawałków z repertuaru możemy spojrzeć na dziewczyny i wycedzić: nieźle, co?
Trudna sytuacja - dziewczyna w zespole.
Po pierwsze - nie wiązać się w żaden sposób. Nawet jednorazowy... To na pewno ściągnie na zespół kłopoty. Chwalebne wyjątki (patrz Natalia Kukulska - Michał Dąbrówka) potwierdzają tylko regułę. Ogólnie - ograniczamy ilość słów nieparlamentarnych, kijami odpędzamy fatygantów ubiegających się o względy naszej wokalistki (lub innej zawodniczki w zespole) oraz... dziewczyny odciągające kolegów od grania.
Higiena pracy
Pamiętajmy, by nie być dla siebie odrażającymi: myjemy się w miarę regularnie, niwelujemy jechanie spod pachy lub z japy. W małych salach prób (garaż, piwnica) staramy się nie dawać ujścia biogazom - w wypadku iskrzenia może to spowodować eksplozję, nie wspominając już o zwykłym dyskomforcie pracy.
Warto usiąść wspólnie i opracować grafik wizyt w domach rodziców poszczególnych członków zespołu. Poza korzyścią kulinarną (mama zawsze da coś na ząb) możemy osiągnąć bardziej wymierne korzyści... Mechanizm jest prosty: na przykład chwalimy kwieciście synka za wspaniałą solówkę gitarową, którą zagrał ostatnio na próbie, po czym wspominamy nieśmiało, że grałby o niebo lepiej na nowej gitarze czy wzmacniaczu. Konsekwencją takich działań może być sięgnięcie przez połechtanego mile ojca do portfela!













