Atakujemy wydawcę
Nie liczmy na to, że - jak na amerykańskich filmach - ktoś nas odkryje podczas grania sztuki w jakimś obskurnym szynku i skieruje na drogę ku sławie. To się nie zdarza.
Musimy się niestety wykazać odrobiną inicjatywy (podobnie jak w przypadku poszukiwania oberży). Nasze nagrania muszą trafić od razu do właściwych rąk, a nie być przekazywane przez pośredników - wtedy z pewnością skończą w koszu na śmieci. Byłoby świetnie, gdyby demo zostało wysłuchane w naszej obecności chociaż w części.
Co do jakości nagrań - możemy oczywiście posłużyć się sprawdzonym już materiałem przeznaczonym dla oberżystów, ale bezpieczniej byłoby zainwestować powtórnie i nagrać materiał w niedrogim studio. Musimy bowiem mieć świadomość, że nikt w wytwórni nie przymknie oka na niedociągnięcia brzmieniowe czy aranżacyjne... Materiał, który przynosimy powinien być tylko tańszą produkcją płyty - te same barwy, aranże, instrumentarium.
Mamy płytkę, mamy człowieka na oku...
Na kogo możemy się natknąć?
duża wytwórnia
Trudna sprawa - ciężko się dopchać, nie ma co liczyć na indywidualne traktowanie. Nasze nagrania trafią do wielkiego pudła razem z innymi i... będą czekać. Możemy czuć się wyróżnieni jeśli dostaniemy jakąkolwiek odpowiedź.niezależna wytwórnia
Z jednej strony - przyjazna w rozmowach, otwarta na współpracę z młodymi, nieznanymi kapelami. Z drugiej - ograniczone budżety na produkcję, promocję i dystrybucję.zrób to sam
Kuszące, choć ryzykowne. Inwestujemy sami w studio - mamy już przecież pewne doświadczenie po nagrywaniu dema lub znajdujemy sobie niezależną wytwórnię - powiedzmy Miętus Records pana Waldemara Miętusa. I nasz zespół - nazwijmy go Leśne Licho - podpisuje kontrakt z Miętus Records, zaś duża wytwórnia (np. Big Money Music Corp. bierze tę płytę od Miętus Records w dystrybucję.Byłoby dość fajnie, gdyby udało się nam zastosować ostatnie rozwiązanie - Miętus Records - traktuje nas poważnie i indywidualnie, bo jesteśmy dla nich szansą na wypłynięcie na szerokie wody muzycznego biznesu. Waldek Miętus osobiście dogląda naszych spraw, a BMM Corp. jest nastawione życzliwie, gdyż nie wykłada na nas grosza, więc promocja idzie pełną parą.
Wariantem ekstremalnym jest prowadzenie swoich spraw od początku do końca - zakładamy sobie firmę lub dogadujemy się z rodzicami, żeby rozszerzyli swoją działalność. W tym drugim wypadku mamy nawet w ręku argumenty: możemy im wydatnie pomóc w robieniu kosztów...
Jeśli sporo koncertujemy, to może się okazać, że sprzedaż po imprezach idzie niekulawo i po jakimś czasie możemy zacząć myśleć o następnej płycie.













