.



 

 Dyskografia Wojtka Pilichowskiego Czytelnia Sprzęt Wojtka Pilichowskiego BDPavatar

Moda w muzyce?

Tak naprawdę nie wiem, co to jest moda w muzyce - nagle bowiem okazuje się, że Lenny Kravitz wydaje płytę, która brzmi jak wyprodukowana na przełomie lat 60. i 70., i ta płyta odnosi wielki sukces w latach 90. Właśnie dlatego, że jest NIEMODNA. Moda w muzyce kojarzy mi się tylko z dyskoteką, z tym, jak się ubieramy: metalowcy w skórzanych spodniach itp.

Czasem bywa tak, że pewien sposób grania staje się popularniejszy - ale to wynika raczej z popularności pewnych stylów muzycznych czy brzmień. Bo przecież nie można powiedzieć, że granie klangiem jest niemodne czy modne - to tak, jakby powiedzieć klawiszowcowi, że już się nie gra po czarnych.

Owszem - trzeba być na czasie, trzeba wiedzieć, czego słuchają odbiorcy. Ale mówimy tu raczej o stylach, niż o technikach! Był taki moment, kiedy Garry Novak nagrał płytę Chick Corea Elektric Band II używając taktowego 18". Wszyscy perkusiści krzyknęli wielkim głosem: WOW! Taki mały, a tak świetnie brzmi! Sporo osób zaczęło używać takich bębnów, ale... czy to jest moda? Czy granie na fretlessie jest modą? Czy wtedy jest się na czasie? Czy jeśli Flea przestał grać na MusicManie to te instrumenty stały się niemodne?

Owszem - modą może być posiadanie pięciostrunowego basa i... opieranie na piątej strunie kciuka. Wtedy tak...

No i jeszcze jedno: nie można powiedzieć: dzisiaj się już tak nie gra. Można natomiast powiedzieć: dzisiaj już takiej muzyki się już nie słucha.

 

A to zasadnicza różnica!

Chociaż... Czy pierwsza płyta Jamiroquaia była "na czasie" w momencie premiery? Toż to brzmiało jak stara muzyka, której już się nie słucha... Ja też słyszę od piętnastu lat, że granie klangiem jest niemodne. Gdybym słuchał takich tekstów, to przy pierwszej sposobności zagrania z Borysewiczem, kiedy kazał mi zagrać klangiem, musiałbym powiedzieć: nie ćwiczyłem klangu, bo to niemodne. I tyle bym sobie pograł... Moje życie potoczyłoby się inaczej - prawdopodobnie to ja byłbym dziś tym, który wyjąłby Wam radio z samochodu podczas Waszej wizyty w stolicy :)

.