W dniach od 8 do 10 czerwca 2007 w Błoniu koło Warszawy odbyła się impreza Bass Days Poland 2007. Zorganizowana została na wzór zagranicznych różnej maści Bass Day'ów (European, UK). "Ojcem i matką" imprezy jest Wojtek Pilichowski przy współpracy z głównym organizatorem Bartkiem Śliwą. Wszystkie zajęcia odbyły się na terenie Centrum Kultury Alternatywnej "Bejzment".
W sumie odbyło się 8 warsztatów z muzykami zarówno z Polski jak i z zagranicy. Każdy z gości przekazał słuchaczom tyle swej wiedzy ile tylko mógł, a co ciekawe tematyka wykładów nie pokrywała się, a wręcz przeciwnie – doskonale uzupełniała. Pilich przekazał tyle ile mógł na temat gry slapem, rytmach w muzyce i odnalezieniu się w zespole, JJ – wyjaśnił nieco sprawy związane z „show-biznesem”, Frank Itt pomógł znaleźć własny styl, własne brzmienie i groove, Markus Sezter powiedział nieco na temat gry tappingiem oraz myślenia w czasie grania, Krzysztof Ścierański mówił dużo o sposobie rozwijania się i komponowania, a Adrian Maruszczyk o sztuce improwizacji. Wykłady uznanych już muzyków uzupełniały warsztaty prowadzone przez basistów wkraczających w świat zawodowego grania – Michał Grott i Bartek Wojciechowski. Udzielili oni wielu cennych wskazówek dla tych którzy też chcieliby podążać tą drogą.
Ukoronowaniem każdego dnia były koncert gwiazd. Każdego dnia na scenie prezentowali się muzycy mniej i bardziej znani. Każdy koncert był inny, a przez to wyjątkowy. Sądząc po reakcjach widowni największe wrażenie na uczestnikach oprócz znanych już dobrze w Polsce PiR2 i Krzysztofa Ścierańskiego z Markiem Raduli i Przemkiem Kuczyńskim zrobił występ duetu Reimer & Sezter – spokojne brzmienie basu Markusa i wokalu jego żony – Sabine urzekły chyba wszystkich słuchających. Miłym akcentem był pokaz gościa z Ukrainy – 17-letniego Alex’a , który jest naprawdę dobrym młodym basistą, za co został dodatkowo nagrodzony przez sponsorów imprezy.
Nocne jam session były idealną okazją do porozmawiania zarówno muzycznego jak i werbalnego z innymi uczestnikami imprezy. Idealne warunki do poznania ciekawych ludzi, które łączy jedno hobby, a dzielą czasem setki czy tysiące kilometrów sprawiały, że jam session kończyły się zazwyczaj wraz ze wschodem słońca.
Bardzo fajną rzeczą były również stoiska dystrybutorów i producentów sprzętu, gdzie bez żadnego problemu, bez sprzedawcy pilnującego czy aby czegoś nie zepsujesz można było przetestować sprzęt, który zazwyczaj ciężko zobaczyć w sklepie muzycznym. Najnowsze modele wzmacniaczy Ashdown, Box, Markbass, Gallien Krueger czy najdroższe modele basówek Mayones, GMR na te 3 dni stały się „własnością” Bass Day’owej społeczności.
Jak na każdej organizowanej po raz pierwszy imprezie znalazłoby się kilka rzeczy do których można by się przyczepić, ale są one niczym w stosunku do całości. Myślę że każdy basista powinien wpisać Bass Days Poland do swojego kalendarza i zgodziłby się ze mną chyba każdy z ponad 50 uczestników.
Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z Bass Days Poland 2007











