No i ósmego stycznia 2008 wylądowaliśmy we Wrocku, a jak wrocek - to wiadomo w Łykendzie. Pisanie, że wspaniale, że super atmo, rewelacyjny klimat, przemiła załoga jest truizmem - w Łykendzie zawsze tak było. Narodziła się też nowa, świecka tradycja - gremialne odliczanie ilości bisów, których było jak zawsze, więcej niż gdzie indziej - to wasza "wina". Dziękujemy.
PS: Dzięki Agnieszce Sikorze za foty












